Krionika, czyli marzenie o nieśmiertelności

Ludzkość o nieśmiertelności marzy od 1000 lat. Emanacją takich pragnień są rozmaite wierzenia i religie, które zapewniają nam życie wieczne. Współcześnie sprawami takimi jak się okazuje, zajmuje się również nauka. Przez całe życie szukamy sobie rozmaitych rozrywek takich jak automaty do gier online lub innych, aby tylko choć na chwilę usunąć strach przed nieuniknionym. A jeśli rzeczywiście możliwa byłaby nieśmiertelność, czy też przywrócenie osób nieżywych do życia? Tym właśnie zajmuje się technika głębokiego schładzania ciał, czyli krionika. Ciało miałoby wówczas pozostać teoretycznie w nienaruszonym stanie. Oczywiście jest to zagadnienie bardzo kontrowersyjne, także wśród naukowców. Nie brakuje jednak ludzi, którzy są zdecydowani na to, aby zapłacić nawet setki tysięcy, żeby oszukać śmierć. Osoby zamrożone miałyby czekać w bezpiecznym miejscu do czasów, gdy medycyna za kilkadziesiąt albo nawet za kilkaset lat będzie mogła ich przywrócić do życia.

Firmy oferujące zamrażanie

Nie każdy o tym wie, ale jest cała masa firm oraz naukowców, którzy bardzo intensywnie badają możliwość przechowywania ludzkich ciał przez dziesięciolecia właśnie dzięki zamrożeniu. Już teraz bardzo dużo osób decyduje się po prostu na to, aby ich ciała były po śmierci zamrożone i oczekiwały do bliżej nieokreślonego momentu, gdy ożywienie będzie w ogóle możliwe. Jednym z takich podmiotów oferujących usługi zamrażania jest firma Alcor. Okazuje się też, że większość jej klientów zdecydowała się, aby zamrozić tylko ich głowy. Wynika to z tego, że naukowcy są przekonani, iż w przyszłości wystarczy tylko i wyłącznie mózg, aby odtworzyć całą osobę.

Proces przechowywania ciał

U podstaw tej usługi jest proces przechowywania ciał, czyli właśnie krionika. Zjawisko takie jak się okazuje, występuje nie tylko w laboratoryjnych warunkach, ale również w naturze. Zwykli zjadacze chleba mogą o tym nie wiedzieć, ale prawdziwymi specjalistami świecie natury, jeśli chodzi o krionikę są kątozęby syberyjskie. Są to płazy nazywane także syberyjskimi traszkami, które na drodze ewolucji wypracowały sobie dobrą metodę jak poradzić sobie z niskimi temperaturami. Po raz pierwszy gatunek ten występujący na Syberii został opisany przez polskiego zesłańca Tadeusza Dybowskiego. Badacz odkrył, że zwierzę to nie ma żadnych problemów z tym, aby schłodzić swoje ciało do temperatury poniżej 0 °Celsjusza. Umożliwia mu to wytworzenie krioprotektantu w postaci glicerolu. Otóż, jeśli chodzi o standardowe warunki, ciało będzie po prostu zamarzać. Woda przeobraża się w lód, który będzie poszerzać swoją objętość i w konsekwencji rozrywać tkanki od środka. Istotę stanowią tu właśnie Krioprotektanty, które powodują zmniejszenie temperatury zeszklenia i zamrażania substancji. Dzięki temu zwierzęta te mogą przetrwać w procesie hibernacji nawet wtedy, gdy temperatura dochodzi do -35°C.

Nadzieje pokładane w nauce

Bardzo wyraźnie, więc widać na tym przykładzie, w czym tkwi problem. W kriokonserwacji nie chodzi więc tylko i wyłącznie o zamrożenie komórek lub ciała. W konsekwencji proces taki wywołałby bardzo duże spustoszenie na skutek krystalizacji płynów. Przewodnim celem jest więc schłodzenie ciała w taki sposób, aby nie doszło do dalszego uszkodzenia. Kluczowa jest tu metoda, która polega na stopniowym schładzaniu. Ma ono się odbywać z prędkością wynoszącą 1 stopnia Celsjusza na minutę. Ostatecznie w ten sposób osiągnięta ma być temperatura około -196°C. Druga kwestia to niedopuszczenie do formowania się lodu pomiędzy komórkami. Tu do gry wkraczają właśnie krioprotektanty. Mają one zastępować krew w krwiobiegu osoby, która ma być zamrożona. Stężenie ich ma być na tyle duże, aby lód po prostu nie mógł się uformować.

About the author /


Related Articles

Latest

+

Random

+