Płeć mózgu powraca – wrócimy dzisiaj na chwilę do artykułu na temat kategoryzacji mózgu ze względu na płeć, o którym pisałem ostatnio.

Dla przypomnienia, Joel i spółka twierdzą, że ludzki mózg to mozaika cech żeńskich i męskich (pamiętajcie, że mówimy o anatomii, nie o psychologii!). Pokazują to w bardzo fajny sposób: najpierw kodują poszczególne cechy (jak gęstość substancji szarej) w różnych częściach mózgu jako żeńskie i męskie. Następnie sprawdzają, czy cechy te nakładają się na siebie u obu płci. Badacze zdołali pokazać, że ludzkie mózgi to mozaika cech obu płci.

Jednak główny wniosek autorów jest sam w sobie dość kontroweryjny. Według nich, ze względu na nakładanie się cech, podział na żeński i męski mózg nie ma sensu. Po zastanowieniu, nie mogę się z tym wnioskiem zgodzić.

Tak naprawdę, to sam fakt nakładania się cech anatomicznych nie jest wielkim odkryciem. W słowach Heidi Johansen-Berg , profesor neurobiologii poznawczej na Uniwersytecie Oxfordzkim, w wywiadzie dla The Guardian:

Główny wniosek jaki postulują jest taki, że w przeciwieństwie do genitaliów nie można perfekcyjnie skategoryzować mózgów na męskie i żeńskie, ale nie jestem pewna, czy ktoś w ogóle mógł pomyśleć, że można.

Moim zdaniem, takie wrażenie można czasami odnieść – a przynajmniej tak było w moim wypadku. Doszukując się „biologicznego” wytłumaczenia na to, jak bardzo kobiety różnią się od mężczyzn, laik często sięgnie po mózg. W rzeczywistości jednak mózgi obu płci nie wykazują się tak diametralną różnicą, jak genitalia, i naukowcy raczej o tym wiedzą. Czy jednak oznacza to, że powinniśmy porzucić terminologię płci mózgu? Nawet jeśli, to badanie Joel nie daje nam jednak wystarczających powodów, by tak zrobić.

Wspomniałem wcześniej o metodologicznej krytyce tego badania autorstwa innej grupy naukowców. Z kolei na facebooku pojawił się też ciekawy komentarz jednego z czytelników pokazujący, że badanie Joel opiera się w zasadzie na błędnych założeniach twierdząc (w domyśle), że cechy męskie i żeńskie są do pewnego stopnia niezależne od siebie. Nie mogąc wykazać takiej silnej niezależności, Joel wnioskuje, że nie ma mózgów typowo męskich i żeńskich.  Jest to jednak dość nie fair. Jak zaznacza Piotr w swoim komentarzu, taka niezależność nie jest w zasadzie możliwa. Nawet jeśli cecha taka nie jest stuprocentowo męska, nie musi to oznaczać, że klasyfikacja nie jest możliwa.

płeć mózgu, czym się różni mózg kobiecy od męskiego

Istotnie, możemy się doszukać badań pokazujących, iż odpowiednio skonstruowany algorytm potrafi (nieperfekcyjnie, ale zawsze) rozróżnić mózg żeński od męskiego. Nie jest to bez znaczenia, bo zrozumienie tych subtelnych różnic jest ważne dla naukowców zajmujących się badaniem zaburzeń, które występują częściej u jednej płci niż u drugiej.

Mózgi nie muszą być więc diametralnie różne, ale te różnice, które zidentyfikowaliśmy, zdają się być wystarczające, by klasyfikacji płci była możliwa. Podkreślę znowu: mówimy o anatomii, nie psychologii. Dodatkowo, nie znajdziemy tu odpowiedzi na to, czy różnice te są wrodzone lub nie; nie taki cel takiej klasyfikacji.

różnice płciowe mózgu

Międzypłciowe różnice w gęstości substancji szarej uzyskane przez algorytm klasyfikujący, nałożone na model mózgu.
Relatywnie większa gęstość u kobiet niż u mężczyzn pokazana w odcieniach czerwieni, relatywnie mniejsza gęstość w odcieniach niebieskiego. Z cytowanego wyżej artykułu.

Kolejny wniosek, który wykracza poza dane zademonstrowane przez naszych badaczy, pojawił się w komentarzu do badania. W artykule autorstwa Joel oraz Cordelii Fine czytamy:

Z każdym doświadczeniem, niektóre z cech mózgu zmieniają swoją formę, a inne nie, tworząc w ten sposób unikalną kombinację. Nie „mózg męski”, albo „mózg żeński”, ale ruchoma „mozaika” cech, z których niektóre występują częściej u kobiet niż u mężczyzn, niektóre częściej u mężczyzn niż u kobiet, a niektóre są wspólne dla obu płci (…)

Dokładnie to zostało w nowym badaniu odkryte po raz pierwszy (…)

Użycie słowa „ruchoma” (w oryginale „shifting mosaic”) jest tu probematyczne, bo przecież Joel nie sprawdzała, jak taka mozaika zmienia się z czasem. By dojść do takiego wniosku musielibyśmy przeanalizować skany tych samych osób w pewnych odstępach czasowych. Sama hipoteza o takiej przesuwającej się mozaice jest fascynująca i do mnie przemawia. Jednak Joel nie przetestowała tej hipotezy w obecnym badaniu – zostajemy tylko w sferze spekulacji. Z drugiej strony, jeśli uda im się coś takiego wykazać, będzie to niezwykle ciekawe: pokazanie, że męskość/żeńskość pewnych cech anatomicznych zmienia się z czasem, idąc raz to w jedną, raz to w drugą stronę, byłoby naprawdę fascynujące. Jednak musimy na taki badanie jeszcze poczekać.

***

Podsumowując, badanie Joel to fajna demonstracja pokazująca, że nasze mózgi to mieszanka cech męskich i żeńskich. Dodatkowo, badanie to potwierdza coś, co w zasadzie wiedzieliśmy już wcześniej: „płciowość” mózgu nie dotyczy go jako całości, czyli nie tak, jak z genitaliami.  Zamiast jednej skali męski-żeński dla całego mózgu, mamy takie małe, równoległe kontinua dla poszczególnych rejonów.

Nie zgadzam się jednak do końca z bezpodstawnością klasyfikacji, czyli z głównym wnioskiem Joel. Po zastanowieniu, obecne dowody raczej nie pozwalają na odrzucenie tych kategorii. Podkreślę jednak po raz trzeci, że mówimy o anatomii, nie psychologii. Kategoryzowanie może mieć sens naukowy, jednak nie sądzę, by miało to jakieś przełożenie na zrozumienie nierówności społecznych czy odpowiedzi na pytanie, dlaczego Asia bawi się lalką, a nie cieżarówką. Mówiłem o tym zresztą w poprzednim wpisie argumentującym, że odwoływanie się do neurobiologii jest w pewnych sporach nieadekwatne. Wszystko zależy od tego, jakie właściwie zadajemy pytanie.

brain-40377_1280 roz2