…czyli akcja się zagęszcza.

W poprzednim wpisie podchodziliśmy sceptycznie do przemysłu gier typu fitness mózgu. Wspomniałem jednak, że niezależnie od wydętych marketingowych działań, naukowcy badają możliwość usprawniania zdolności poznawczych poprzez proste treningi. Zostawiając więc Lumosity i inne klony na boku, czy taka gałąź badań ma sens? Zgłębmy trochę temat.

deeper

Dotychczasowe dane sugerują, że nie ma się czym ekscytować. Meta-analiza o której wspominałem wykazała, że korzyści płynące z prostych treningów (np. pamięci roboczej) są krótkotrwałe i nie wpływają na ogólne zdolności poznawcze, a co za tym idzie – najprawdopodobniej nie mają wpływu na życie codziennie.

Jednak ekipa Jacky Au wydaje się bardziej optymistyczna i bardzo niedawno opublikowali oni swoją meta-analizę (w skład ich drużyny wchodzi także, znana Wam z poprzedniego wpisu, Susanne Jaeggi).

W przeciwności do metaanalizy Moniki Melby-Lervåg i Charlesa Hume, ekipa Au wzięła pod uwagę tylko jeden, konkretny test na pamięć podręczną (n-back). Według ich analiz, tego typu trening może mieć faktycznie przełożenie na bardziej ogólne zdolności poznawcze – w tym wypadku była to inteligencja płynna. Równolegle pojawiła się jeszcze jedna publikacja, także sugerująca korzyści płynące z treningu, tym razem u ludzi starszych.

Ekipa Au podsumowuje, że zaobserwowane efekty były bardzo małe (pomimo nieukrywanego entuzjazmu). Według nich, korzyść z treningu przekłada się na równowartość 3-4 punktów standardowego testu IQ. Zaznaczają oni jednak (roztropnie i ostrożnie), że ich analiza to jedynie mały krok w dobrym kierunku.

Oh, czyli jednak trening poznawczy może działać?

Jeśli przyjrzeć się sytuacji bliżej to okaże się, że mamy do czynienia z dość zażartą debatą pomiędzy dwoma „obozami naukowymi”.

Komentarz do komentarza

Dość powiedzieć, że obie ekipy nie zgadzają się ze sobą; Melby-Lervåg i Hume opublikowali komentarz, w którym wykładają błędy popełnione przez Au podczas doboru artykułów oraz samej analizy. Wśród zarzutów był międy innymi brak klarowności co do kryteriów doboru badań; jest to oczywiście bardzo ważne, bo przecież będąc niezbyt obiektywnym w doborze artykułów wynik metaanalizy może odzwierciedlać nasze widzimisię. Tyczy się to obu optymistycznych metaanaliz; dla przykładu, Au i spółka nie umieścili 7 z 19 badań w wykazie piśmiennictwa; z kolei u Karbacha nie jest jasne, ile badań zidentyfikowano, a ile zdecydowano się wyrzucić z metaanalizy. Wszystko to sprawia, że obie metaanalizy nie są do końca przejrzyste.

Rzeczywiście, dobór badań budzi wątpliwości – nie rozumiem na przykład, dlaczego Au i spółka nie wzięli pod uwagę badania Jaeggi z 2011. Była to replikacja z uwzględnieniem aktywnej grupy kontrolnej, która dała wynik negatywny – w przeciwieństwie do badania tej samej autorki z 2008, które użyło jedynie grupy pasywnej. I to ostatnie badanie już w metaanalizie się znalazło.

Innym zarzutem, jak dla mnie – najważniejszym, jest problem rozróżnienia pomiędzy badaniami, które użyły pasywnej grupy kontrolnej a tymi, w których wyniki treningu porównano do aktywnej grupy kontrolnej. To ta druga jest, z metodologicznego punktu widzenia, „lepszą” grupą kontrolną. Nie wystarczy pokazać, że nasz trening jest lepszy niż siedzenie na tyłku – jak to ma miejsce w przypadku grupy pasywnej. Powinniśmy porównać trening do jakiejś innej interwencji, by stwierdzić, czy lepsze wyniki nie są czasem rezultatem przyzwyczajenia do programu, którego używamy.

Takie badania istnieją i zwykle te nowsze artykuły o traningach poznawczych zwykle już takich grup używają. Przypominam jednak, że mówimy tu o metaanalizie, czyli zbieramy do kupy rezultaty z kilkunastu dostępnych badań by upewnić się, czy faktycznie mamy do czynienia z solidnym efektem.

Okazuje się, że właśnie tutaj leży pies pogrzebany. Gdy Melby-Lervåg i spółka przeanalizowali jeszcze raz dane Au w swojej kontr-analizie, okazało się, że wielkość efektu była mniejsza. Co ważniejsze jednak, po wyrzuceniu badań bez aktywnych grup kontrolnych, efekt przestał być statystycznie istotny.

WTEM!

Ale, ale – Au i spółka opublikowali komentarz do komentarza, odbijając główne zarzuty drużyny Melby-Lervåg. Żeby skomentować tylko kwestię grup kontrolnych – Au argumentuje, że owszem, grupy aktywne są ważne i w ogóle kim jesteście, żeby nam o tym przypominać, Jednak w przypadku badań, które przeanalizowali, akurat znaczących różnic pomiędzy badaniami z użyciem pasywnych lub aktywnych grup kontrolnych nie było.

Picture1

Byłoby śmiesznie, gdyby kolejny artykuł był zatytułowany „There is no convincing evidence that working memory training is NOT NOT effective”.

Mnie osobiście nie przekonują; by zobrazować swój argument, porównali oni wielkości efektów tylko w kilku badaniach – takich, które użyły zarówno pasywnych, jak i aktywnych grup kontrolnych. Plus, argument Melby-Lervåg został także niedawno poparty przez inną grupę badaczy).

Untitled

Według komentarza Au i spółki, nie ma podstaw by twierdzić, że wykazanie pozytywnych efektów treningów poznawczych zależy od rodzaju grupy kontrolnej użytej w badaniu (według oponentów, przy użyciu grup aktywnych efekty są niewykrywalne). Źródło: Au i spółka.

Mówię to jednak z perspektywy kogoś, kto jedynie „liznął” tej gałęzi badań i szczerze powiedziawszy, nie chcę się w to na razie zagłębiać dalej – póki co, teren badań wygląda na aktywne pole walki, pełne zamieszania i wolę poczekać, aż kurz trochę opadnie. Wszystkie wspomniane metaanalizy wyszły przecież w 2014 i 2015 roku.

deeper hmm

 

No to… co właściwie z tego wynika?

Zaznaczam najpierw, że nie cofam niczego, co na temat neurogier powiedziałem w poprzednim wpisie. Kara, którą płaci Lumosity Federalnej Komisji Handlu wydaje mi się uzasadniona, szczególnie, że Lumos Labs dopiero niedawno zmieniło język swoich reklam na mniej bezpośredni. Nie wszystkie firmy do tego dorosły i podałem Wam ostatnio parę przykładów (jak szarakomorka.pl chociażby) na to, jak niektóre firmy wprost obiecują zapobieganie Alzheimera. To jest be-be.

A jeśli chodzi o samą gałąź badań? Be-be czy nie?

Jak widać z różnych metaanaliz,  w zależności od doboru publikacji i metody statystycznej otrzymujemy albo negatywny wynik, albo pozytywny – choć słaby. Melby-Lervåg bardziej mnie przekonuje, ale być może na „ostateczny” osąd jeszcze za wcześnie. Mam nadzieję, że pojawi się teraz więcej badań z aktywnymi grupami kontrolnymi i będzie ich już na tyle dużo, że efekt niesprawiedliwego doboru nie będzie już miał takiego znaczenia.

Epilog

Podsumowując, dowody są zbyt słabe, żeby się nimi ekscytować i obiecywać gruszki na wierzbie. Nawet, jeśli efekty treningów poznawczych fatycznie działają, jest to efekt niewielki – Au i spółka przyznają to wprost.

Z drugiej strony, w ich przekonaniu (i tak sie składa, że w moim także) mają oni dość powodów, by nie rzucać jeszcze wszystkiego w cholerę.

brain-40377_1280 roz2

P.S. Wykorzystasz 100% mózgu lubiąc Neurobigos na facebooku, nawet bez treningów!

P.S.2 Część pierwsza tej historii znajduje się tutaj.