…czyli powróż mi z głowy, Panie Doktorze.

Barnai Roberto. Zapamiętajcie to imię, bo to prawdziwy rewolucjonista. A dziedziną jego: biologika.

Człowiek ten uzdrawia schizofrenię, autyzm, oraz diagnozuje choroby psychiki patrząc na skany mózgu. Medycyna konwencjonalna jest daleko w tyle za tym uczonym, bohaterem, niepokornym lekarzem, którego otwarty umysł pomógł mu wyrwać się z okowów nauki i spojrzeć na świat trzecim okiem.

Czy coś takiego. Jak się domyślacie, nie jestem pod wrażeniem.

Odpalasz Pan stówkę – ocalasz Pan główkę!

Szwendając się po ciemnych uliczkach internetu (takie hobby), natrafiłem na kurs organizowany przez Instytut Wiedzy Waleologicznej prowadzony przez węgierskiego uczonego Roberto Barnai, twórcę „systemu uzdrawiania” zwanego biologiką (biologia + logika – łapiecie?). Biologika, Drodzy Państwo, jest

…empiryczną nauką przyrodniczą traktującą organizm całościowo, jako jedność psychiki, mózgu i organów.

Jak nauka, to musi coś badać, prawda? Nie tam, po co – Barnai zadowala się samą nazwą, badać nic nie musi, on WIE.

barnai roberto biologika

No bo w końcu nie byle kto ten Barnai:

Analiza zdjęć mózgu z tomografii komputerowej jest jego wizytówką i specjalnością… Wielu naukowców przyznało, że robi to jako jedyny w świecie w tak precyzyjny i niepowtarzalny sposób!

Nie mam wątpliwości, że robi to jako jedyny w świecie. Poza tym, ciekawe, ilu z tych „wielu naukowców” naprawdę istnieje? Mniejsza o to zresztą najbardziej interesuje mnie, cóż to za nowatorska metoda analizy zdjęć mózgu z tomografii komputerowej.

Roberto Barnai uczy na kolejnych etapach treningów jak na podstawie zdjęcia tomografii komputerowej (CT) lub rezonansu magnetycznego odczytać zmianę w konkretnej części mózgu i powiązać ją najpierw z konkretną chorobą, a następnie emocją (…)

Obraz tomografii komputerowej pozwala na odczytanie, w jakiej fazie jest choroba (czy w fazie aktywności, czy zdrowienia), a co za tym idzie pokazanie pacjentowi możliwości wyleczenia choroby.

Brzmi trochę skomplikowanie, ale tak na chłopski rozum: Pan Roberto uparcie wpatruje się w mózg i „widzi choroby”.

biologika roberto barnai

Bardzo sprytne zagranie – wiadomo, że nie każdy musi znać się na skanach mózgu, więc pacjenci nie wiedzą za bardzo czego na skanach szukać. Daje to doskonałe pole do popisu dla szarlatanów, którzy pokażą palcem byle gdzie i zaczną w detalach opisywać coś, czego tam nie ma.

biologika roberto barnai

Przepraszam, ale strasznie lubię to zdjęcie.

Lek na autyzm

Szarlatani bardzo upodobali sobie autyzm i Barnai także w tym względzie nie zawodzi. Na tym filmiku Pan Roberto przybliża nam swój świat (czy raczej oddala nas od świata rozumu), wyjaśniając, na czym polega autyzm i jak go wyleczyć.

Po pierwsze, drogi czytelniku, Ty także możesz zostać autystykiem – wystarczy „nierozwiązany konflikt gniewu” i autyzm gotowy.

conflict

 

Okazuje się, że takie nierozwiązane konflikty „nieustannie” tworzą fizyczne uszkodzenia mózgu (lezje). Gdzie konkretnie? Ano na ductus hepaticus, oraz w okolicach larynx mucous.

lezja2

Tu strzałeczki, tam kropeczki…

Brzmi mądrze. Tyle, że ductus hepaticus to przewód wątrobowy, a larynx mucous to krtań śluzowa.

Zaufajcie mi, jeśli ktoś ma krtań śluzową w mózgu to autyzm to przy tym pestka.
Edit: jak słusznie zauważyła jedna z czytelniczek (dzięki, Bogna!), Barnai nie chodzi, mam nadzieję, o krtań jako taką, tylko o jakieś „centra przekaźnictwa” połączone z krtanią… co i tak nie ma sensu, biorąc pod uwagę gdzie Barnai je ulokował, czym miałyby właściwie być, w jaki sposób miałyby wpływać na autyzm itd. Więc nadal bełkot, tylko jeszcze bardziej zagmatwany. Ale oddaję honor jakby co – Barnai wie, gdzie jest krtań. Przynajmniej tyle:)

blown

Jedyna adekwatna „reakcja mentalna” to ta na zdjęciu po prawej.

Nie martwcie się jednak, bowiem oczywiście konfikty można rozwiązać. Lezje znikną, a wraz z nimi te autyzmy co ci się w głowie toczyły. Pieniądze z portfela też, ale to tak przy okazji (kurs biologiki na Instytucie kosztuje 1360 – 1700 zł)

Nie taki wszechmocny jednak Pan Roberto, nie. Nie uzdrowi każdego autyzmu. Bo autyzm autyzmowi nierówny.

Na ten autyzm spowodowany „truciznami” już nic nie poradzi. Jedne autyzmy wyleczy, te inne, spowodowane truciznami (stawiam na szczepionki i glifosat) są najwidoczniej poza jego możliwościami.  Innymi słowy – Barnai nie może przegrać.

biologika roberto barnai

Czy przypadkiem mózg nie powinien znajdować się w głowie, a nie nad nią? Baner z instytutu Wiedzy Waleologicznej

Lek na schizofrenię

Jak pisze Zwierciadło, które jakiś czas temu postanowiło przybliżyć znanego uczonego polskiemu czytelnikowi:

Dzięki Biologice odkryto biologiczne przyczyny depresji, manii czy schizofrenii.

Dzięki biologice? Miałem wrażenie, że ostatnie dość duże postępy uczyniono dzięki genetyce. Robi się jeszcze zabawniej, bo

…znaleziono sposób, żeby wyleczyć te choroby.

Tak, proszę państwa – wg naszego uczonego, schizofrenię można wyleczyć. Jak? Trzeba oczywiście zacząć od wpatrywania się w skan mózgu…

biologika roberto barnai

…w poszukiwaniu ognisk zmian:

Widząc ogniska zmian w mózgu, możemy wywnioskować, jaki konflikt emocjonalny doprowadził do choroby. Nazywając go, jesteśmy już o krok od rozwiązania (…)

Tym krokiem będzie oczywiście rozwiązanie konfliktu emocjonalnego:

Kiedy rozwiązujemy konflikt emocjonalny, ognisko w mózgu się regeneruje, normalizuje się jego funkcjonowanie, a choroba ustępuje.

Brak mi słów na to, jak nieodpowiedzialne i uwłaczające inteligencji pacjentów są powyższe stwierdzenia. Dostępne leki pomagają złagodzić objawy psychotyczne (np. halucynacje), jednak leku na schizofrenię nie ma – jest nieuleczalna.

Naukowcy już od dość dawna badają związek pomiędzy stresem a chorobami psychicznymi, w tym schizofrenią. Nie ma to jednak nic wspólnego z „konfliktami emocjonalnymi” w ujęciu zaproponowanym przez Barnai. Barnai rozumie konfikty emocjonalne symplistycznie i jednowymiarowo; związek pomiędzy stresem a chorobami psychicznymi jest bardziej skomplikowany. Chodzi tu w dużej mierze o stres długotrwały, wpływający na rozwój mózgu i wchodzący w interakcje z czynnikami genetycznymi. Byle jaki konfikt nie da nam schizofrenii od zaraz; a już na pewno rozwiązanie „konfiktów” nie sprawi, że schizofrenia magicznie zniknie tak szybko, jak się pojawiła.

biologika roberto barnai

Dobrze wiedzieć, że Zwierciadło ma do siebie dystans i trolluje swoje własne wpisy ironicznymi reklamami.

Lek na wszystko

Okazuje się, że biologika jest w zasadzie dobra na wszystko. Cały system biologiki ma opierać się na tzw. konstelacjach, które – jeśli dobrze rozumiem – jeśli aktywowane w odpowiednim układzie, prowadzą do zaburzeń. Dlatego tak ważne na kursach biologiki jest scharakteryzowanie różnego rodzaju konstelacji, jak na przykład charakterystyki konstelacji rdzenia przedłużonego. Ta konstelacja jest o tyle ciekawa, że jest związana z tak poważnymi zaburzeniami jak „szaleństwo” (wiecie, taka średniowieczne, niezbyt precyzyjne określenie chorób umysłowych) czy moje ulubione – „odczuwanie przymusu”.

Okazuje się, że istnieje także konstelacja „stref własności płciowej”. Wydaje się, że jest to bardzo wszechstronna konstelacja. Choć nie wiem szczerze, o co dokładnie w tym chodzi, to według oferty kursu biologiki owe „strefy własności” łączą się z „zachowaniami paranoicznymi i maniakalno-depresyjnymi”. Pojawia się także coś o bilansie równowagi „w odniesieniu do cyklu menstruacyjnego” czy „przyczyn niepłodności”.

Omawia się też kastrację hormonalną i homoseksualizm oraz ciekawe przypadki… astmy krtani i oskrzeli. Tak za jednym zamachem; wiadomo, jak gej, to i z krtanią problemy.

Objawami zaburzenia takiej konstelacji to oczywiście nimfomania, hiperseksualność, ale także autyzm (!), anoreksja, bulimia czy… słyszenie głosów. Kobiety wydają się być szczególnym przedmiotem zainteresowania Roberto:

Możemy mieć też do czynienia z konfliktem kobiecym dotyczącym frustracji płciowej, związanej z przynależnością, określeniem tożsamości lub z tak zwanym konfliktem granicy gniazda. Te emocje dotyczą lewej półkuli i wywołują manie. W tym przypadku może obniżać się u kobiety poziom hormonów żeńskich.

Nie powinniśmy oczywiście bagatelizować tych problemów, bo mogą one nas kosztować życie:

Długotrwałe nierozwiązane konflikty mogą powodować poważne dysfunkcje organów i prowadzić nawet do śmierci.

Wracając jednak do sedna sprawy. W końcu jakaś metoda w szaleństwie Roberto jest, nieprawdaż? Przecież mózg osoby chorej psychicznie nie będzie identyczny z mózgiem osoby zdrowej. Zdawszy sobie z tego sprawę, odpowiedzmy sobie spokojnie na pytanie…

Czy można zdiagnozować chorobę psychiczną na podstawie skanu mózgu?

Nie.

Wprawdzie nauka wiąże duże nadzieje z wykorzystaniem obrazowania mózgu do diagnozy chorób umysłowych, jednak obecnie nie jest to możliwe. Diagnozy dokonuje się na podstawie wywiadu z pacjentem, obserwacji. Głównym kryterium są więc objawy, opisane w klasyfikacji zaburzeń psychicznych. Klasyfikacja wg Amerykańskiego Stowarzyszenia Psychiatrycznego to obecnie DSM-V (Diagnostic and Statistical Manual of Mental Disorders, edycja 5), ten od Światowej Organizacji Zdrowia (używany w Polsce) to ICD-10 (Międzynarodowa Statystyczna Klasyfikacja Chorób i Problemów Zdrowotnych, rewizja 10). Wprawdzie można (i trzeba) się kłócić, jak skuteczne są używane obecnie systemy, jednak na razie nie mamy lepszych alternatyw.

To prawda, że obserwuje się pewne różnice w strukturach mózgu osób z chorobami umysłowymi. Wracając do schizofrenii, notuje się na przykład ogólnie zmniejszoną gęstości substancji białej. Najnowsze badania starają się zlokalizować, w jakich rejonach mózgu można zaobserwować te zmiany (w porównaniu do grupy kontrolnej, czyli „zdrowych” mózgów). Jak widać na obrazku na dole, w niczym nie przypomina to pojedynczych „lezji”, które wymyślił sobie Barnai.

schizo vs patient

Mapa pokazująca różnice w gęstości tkanki na powierzchni mózgu (góra obrazka) lub substancji białej (dół obrazka) pomiędzy pacjentami ze schizofrenią (76 osób) i grupą kontrolną (57 osób). Zimne kolory oznaczają statystycznie istotne zmniejszenie gęstości tkanki mózgowej u pacjentów; ciepłe kolory oznaczają zwiększenie gęstości w porównaniu do grupy kontrolnej. Źródło: Colibazzi et al. (2013), PLOS ONE.

Pamiętać trzeba jednak o dwóch rzeczach. Po pierwsze, zmiany te są relatywnie trwałe i pojawiają się najprawdopodobniej w procesie rozwoju mózgu. Nie są to natychmiastowe zmiany wywołane stresującą sytuacją, jak twierdzi Barnai.

Po drugie, choć wiemy, że jakieś różnice w mózgach osób zdrowych i osób chorych na schizofrenię faktycznie istnieją, to jednak wiedza na ten temat nie jest wystarczająca, aby móc na tej podstawie diagnozować choroby psychiczne.

Jeśli jednak kiedykolwiek wykorzystamy skany mózgu do diagnozy chorób, na pewno nie będzie to polegać na wpatrywaniu się w skan. Jak czytamy na przykład w tym artykule opublikowanym w czasopiśmie PlosOne, osiągamy pewne sukcesy w tej dziedzinie. Autorzy artykułu nie wynaleźli jednak magicznego szkiełka powiększającego. Stworzyli za to algorytm, który jest w stanie „nauczyć się” prawdłowości w skanach mózgu pacjentów z różnymi chorobami psychicznymi i odróżnić je od skanów osób zdrowych.

Daleko jednak jeszcze do wykorzystania techniki w praktyce (pomimo optymistycznego nagłówka), jednak naukowcy pracują nad usprawnianiem algorytmu tak, aby mógł chociażby wziąć pod uwagę choroby współistntiejące czy wpływ leków. Obiecuję Wam jednak, że w żadnym z tego typu badań nie mamy do czynienia z wpatrywaniem się w skan mózgu i definitywną diagnozą na podstawie indywidualnego skanu pacjenta. Trik tkwi w złożonych algorytmach i stworzeniu obszernych baz danych.

Skany mózgu są za to doskonałym narzędziem pozwalającym zauważyć bardziej oczywiste zmiany w tkance – takie jak guzy mózgu chociażby (lub potworniaki). Może być tak, że uszkodzenie mózgu w wyniku wypadku, zauważalne na skanie, może wyjaśnić nagłą zmianę zachowania. Uszkodzenie płatów czołowych  na przykład może wywołać agresję. Nie są to jednak choroby psychiczne jako takie.

Wzorowy uczeń

Czy ludzie pokroju Roberto Barnai biorą się znikąd? Niezupełnie. Instytut Waleologii podkreśla dumnie, że Roberto

Jako pierwszy wprowadził Germańską Nową Medycynę na Węgry, pobierał nauki u jej twórcy doktora Ryke Geerda Hamera.

A, tak. Niektórym z czytelników „Germańska Nowa Medycyna” oraz nazwisko Hamer może coś mówić. Dla tych, którzy nie słyszeli/nie pamiętają, oto Ryke Hamer:

nowa medycyna germańska totalna biologia

Doktor Hamer (a właściwie nie doktor, bo licencję odebrano mu w latach 80-tych) uważa, że zachodnia medycyna to spisek żydowski, chemioterapia i morfina to narzędzia, którymi żydzi podporządkowują sobie społeczeństwo, a lekarze wszczepiają pacjentom specjalne chipy, które aktywowane z kosmosu zabijają pacjentów.

Hamer stał się sławny dzięki przypadkowi Olivii Pilhar, dziewczynki cierpiącej na złośliwy nowotwór nerki (nephroblastoma). Rodzice zwrócili się do Hamera do pomoc; Hamer nie zdiagnozował raka, lecz „konflikty”, w wyniku czego rodzice odmówili leczenia Olivii konwencjonalną medycyną. Rząd austriacki odebrał im prawa do opieki; rodzice w odpowiedzi uciekli z Austrii do Hiszpanii, aby tam „leczyć” Olivię pod okiem Hamera.

W tym czasie nowotwór rozrósł się; ważył cztery kilogramy i zajmował większość jamy brzusznej, naciskając na płuca. Po interwencji prezydenta Austrii rodzice zgodzili się w końcu wrócić do kraju, a lekarzom udało się odratować dziewczynkę pomimo niskich szans na przeżycie.

Innymi słowy, Barnai Roberto uczy się od najlepszych. Na razie o raku jednak nie wspomina, bo najwidoczniej autyzm jest dzisiaj znacznie dzisiaj modniejszy wśród szarlatanów.

biologika Ryke Geerd Hamer nowa medycyna germańska

Biologika: plagiatując bzdurę

Najśmieszniejsze w tej całej sytuacji jest jednak to, że Hamerowi kariera Roberto Barnai wcale się tak nie podoba. Wręcz przeciwnie – Hamer oskarża bowiem Roberto o…plagiat! Chodzi o pewien „Atlas organów” napisany przez Barnai, a oparty na „Nowej Medycynie Germańskiej” Hamera. W sieci znalazłem ten oto list podpisany przez Hamera.

hamer nowa medycyna germańska biologika barnai

Fragment listu; kliknij, aby zobaczyć pełną wersję.

Nie znam węgierskiego, jednak tekst wrzuciłem w tłumacz Google (Neurobigos sprytny taki…). Hamer rozwodzi się nad tym, jak to Barnai próbuje zniszczyć dzieło jego życia i zagraża się, że pozwie Roberto (jest też coś o Żydach i Rabbich z którymi bodaj Roberto współpracuje, ale i google się na tych fragmentach pogubiło i nie wiem dokładnie o co biega:). Barnai z kolei na swojej stronie odpowiada na ten „kolejny publiczny atak” ze strony Hamera, oczywiście wszystko bagatelizując.

Najbardziej podoba mi się ten zarzut Hamera:

To tak jakby pisarz napisał bestseller, a potem jakiś rabuś i pasożyt, także chcąc wydać bestseller, napisał taką samą powieść, zmieniając jedynie imiona postaci powieści.

…i ten genialny debunk Barnai:

Problem taki jednak, że (Atlas) to nauka przyrodnicza, a nie powieść. Nie kopiowałem powieści Hamera, ale zrobiłem podręcznik. Można zadać sobie pytanie, o jakie postaci chodzi – wątrobę, trzustkę? Lub zapalenie wątroby, zapalenie trzustki? :)

*(tłumaczyłem tak wiernie, jak tylko mogłem, jeśli ktoś zna węgierski – dajcie znać!)

Trudno się tutaj z Barnai nie zgodzić. Faktycznie, ciężko byłoby obarczać kogokolwiek o plagiat, gdyby dwie osoby napisały np. o funkcjonowaniu wątroby z perspektywy medycznej. Oba dzieła musiałyby przecież zawierać takie same informacje. Wygląda więc na to, że Hamer nieumyślnie przyznał się, że jego „medycyna” jest zmyślona niczym powieść. Barnai wiedząc o tym doskonale, chytrze przekręca logikę Hamera na swoją korzyść. Nie ma to jak dwaj szarlatani nawzajem się zwalczający. Jeden oszust skarży się, że inny oszust go oszukał. Głowa pęka.

A tak na marginesie, to już niedługo owy Atlas dostaniemy w swoje ręce, jak informuje nasz ulubiony Instytut:

Opracował kompendium wiedzy o przyczynach dolegliwości fizycznych i psychicznych: Atlas organów, który wkrótce ukaże się w polskiej wersji językowej.

Nie mogę doczekać się publikacji.

Epilog

Nie wiem, co smuci mnie bardziej – kolejny pseudonaukowy bełkot żerujący na ludzkiej niewiedzy, czy fakt, że Roberto Barnai uważa ludzi z chorobami psychicznymi za kompletnych idiotów. Sprowadzanie autyzmu i schizofrenii do „konfiktów emocjonalnych” nie tylko ignoruje skomplikowaną naturę tych chorób. Sugeruje także, że osoby na nie cierpiące same są sobie winne i w ogóle powinny ruszyć tyłek, zapłacić za terapię i rozwiązać konfikt, aby pozbyć się poważnej choroby psychicznej.

Witamy w kraju, Panie Barnai.

brain-40377_1280 roz2

 

P.S.  O Hamerze wspominała już kilka lat temu autorka bloga Będąc Młodym Fizykiem, a ostatnio także i Blog de Bart, gdzie znajdziecie więcej szczegółów o metodach (i ofiarach) Hamera.

P.S.2 Śledź Neurobigos na fejsbuku i nie przegap kolejnych artykułów!

P.S.3 A jakby się ktoś zastanawiał skąd ta rymowanka na początku wpisu, to pochodzi ona z tego klasycznego kursu handlowo-marketingowego. Nie mogę jednak z całą pewnością potwierdzić, czy Roberto rzeczywiście brał w nim udział…