… czyli mimochodem o tym, jakim przystojnym Polakiem jest Profesor Vetulani

Powoływanie się w dyskusji na neurobiologię jest niekiedy nieadekwatne i wcale nie wyjaśnia tego, co chcielibyśmy, żeby wyjaśniało. Gdy o tym zapomnimy, może zdarzyć się, iż zamiast pomóc – „dowody z neurobiologii” zdezinformują. Szczególnie naukowcy powinni zdawać sobie z tego sprawę – jednak nie zawsze tak jest.

gender

Pytanie powinno chyba brzmieć: a co na to recenzja naukowa? (nagłówek z W Polityce.pl, grudzień 2013)

W swoim najnowszym wpisie na blogu Piękno Neurobiologii, Profesor Jerzy Vetulani bierze się za gender i płeć mózgu. Jak wiecie, Neurobigos jest tematem bardzo zainteresowany – głównie dlatego, ponieważ ten aspekt badań naukowych działa jak lep dla pseudonauki. Wstęp obiecywał wiele:

Dyskusja, jaka obecnie się toczy w mediach na temat „gender” jest i śmieszna, i straszna, w zależności od tego, czy bawi nas czy przeraża fakt, jak wielu ludzi bez kompetencji, ale o pewnej pozycji społecznej, zabiera głos w dość istotnych sprawach.

Tym większe miałem nadzieje ciekawy głos w dyskusji, w dodatku od człowieka z kompetencjami w bardzo adekwatnej dziedzinie. Mam duży respekt do Pana Profesora i mam nadzieję, że nikt po tym wpisie nie pomyśli inaczej. Jego ostatni wpis był jednak rozczarowaniem.

Odłożę na razie na bok kwestię samych różnic (jak i podobieństw) anatomicznych w mózgach kobiet i mężczyzn, bo mój argument tutaj jest taki, że nie tutaj leży sedno sprawy. Wykazanie różnic między mózgami, wziąwszy pod uwagę czynniki takie jak ogólną budowę ciała, jest wyzwaniem dla neurobiologa i jest bardzo ciekawym, wcale nie tak oczywistym tematem (o którym mam nadzieję jeszcze napisać). Sam Vetulani temat potraktował pobieżnie zresztą (przynajmniej we wpisie, trochę więcej znajdziemy w jego wykładzie), co sugeruje, że nie o taką dyskusję chodziło. Dla tych którzy nie czytali, Vetulani opisuje głównie perypetie badacza Dicka Swaaba, reakcje na jego prace, anegdotkę z szydełkowaniem, coś o przepadajacych bez śladu biolożkach, a gdzieś po drodze dowiadujemy się także, że są różnice w budowie podwzgórza u obu płci. Jeśli dobrze rozumiem, Vetulani chciał nam przekazać dwie rzeczy:

1) mózgi mężczyzn i kobiet różnią się i jest to fakt potwierdzony naukowo

2) osoby zainteresowne chciałyby ten fakt pogrzebać z pobudek ideologicznych.

Jeśli istotnie tak jest, to jestem zawiedziony – Vetulani mocno rozminął się z sednem sprawy.

Profesor pisze, że kobiety i badaczki:

…odreagowują historyczną niesprawiedliwość, nie mogąc jedynie się zdecydować, czy mózgi kobiece są równe mózgom męskim, czy też znacznie od nich lepsze. Stąd wszelkie prace wskazujące na dimorfizm płciowy spotykają się z bardzo ostrym sprzeciwem, i to często nie czołowych neurobiolożek, ale niedokształconych neurobiologicznie feministycznych aktywistek.

Warto zadać sobie pytanie: dlaczego niedokształcone neurobiologicznie feministyczne aktywistki w ogóle sprzeciwiają się takim pracom? Być może ich niedokształcenie neurobiologiczne temu winne właśnie – może mówiąc „mózg” mają tak naprawdę na myśli „zachowanie”, „zdolności poznawcze”, „umiejętności”. Jeśli tak jest istotnie, to w pewnym sensie Profesor Vetulani nieświadomie popełnia ten sam błąd, co niedokształcone neurobiologicznie feministki. Różnic anatomicznych mózgu nie można przecież w prosty sposób przełożyć na różnice w zachowaniu.

feministki

Jeśli kobiety mają inne mózgi od mężczyzn to … no właśnie – co? (źródło zdjęcia)

Sednem sprawy jest to, czy mózg kobiecy i męski jest w stanie sprostać podobnym wyzwaniom na tym samym poziomie – wykazanie różnic anatomicznych nie będzie koniecznie oznaczać, że któraś z grup jest w czymś gorsza/nadaje się do czego innego. O to, moim zdaniem, chodzi wspomnianym aktywistkom i trochę szkoda, że Profesor tego nie wyłapał. W konsekwencji, obie strony mówią o czymś zupełnie innym.

Nauka od tyłu

Rozumujemy na odwrót. Widzimy obecne role i podziały społeczne, proporcje kobiet i mężczyzn w poszczególnych dziedzinach. Obraz tak nam znany, że wręcz naturalny. Szukamy więc różnic w mózgu, znajdujemy je i wykrzykujemy „Eureka!” – oto bowiem udowodniliśmy sobie, że obecny stan rzeczy odzwierciedla biologię.

Temat różnic płciowych na poziomie mózgu poruszyła także Profesor dr hab. Anna Grabowska w styczniowym wydaniu Panoramy (czasopisma wydawanego przez Polską Akademię Nauk – kliknięcie w link rozpocznie ściąganie pliku PDF, jest niewielki). Jednak w artykule „Mózg kobiecy, mózg męski, czyli dlaczego jesteśmy różni” natrafiamy niestety na nieco inny rodzaj pułapki, w którą można wpaść interpretując badania neurobiologiczne. Profesor Grabowska pyta:

Czy mężczyźni i kobiety różnią się pod względem zdolności i predyspozycji do wykonywania określonych czynności i zadań? Jeżeli tak, to czy te różnice wynikają z odmienności ich mózgów, czy też są tylko wyrazem istnienia pewnych kulturowo i społecznie ukształtowanych schematów zachowań i ról pełnionych przez kobiety i mężczyzn?

Tak stawiając sprawę, Profesor Grabowska musi zakładać, iż odmienność mózgu=odmienność wrodzona. Pisałem już, dlaczego to nie takie proste – mózg nie pozostanie niewzruszony jak skała na te kulturowo i społecznie ukształtowane schematy zachowań. Bardziej niż skałę mózg przypomina plastelinę. Kłopotliwe więc będzie wnioskowanie, że odmienność mózgu była tam od zawsze – szczególnie, jeśli cytuje się badania na osobach dorosłych.

Profesor Grabowska przywołuje więc konkretny przykład różnic w umiejętnościach:

Mężczyźni wykazują np. wyższość w wykonywaniu różnych zadań wymagających wyobraźni przestrzennej lub złożonych operacji matematycznych.

I dalej:

Nie ulega dziś wątpliwości, że różnice te nie są jedynie prostą konsekwencją odmiennych sposobów wychowania.

Bardzo szkoda, że po „nie ulega dziś wątpliwości” nie ma odnośnika do adekwatnej literatury. Bo gdy do niej zajrzeć, wyłoni nam się obraz znacznie mniej oczywisty.

Owszem, lepsze wyniki w zadaniach wymagających tych dwóch umiejętności są jednymi z klasycznych różnic wykazywanych w badaniach. Jest to jednak kolos na glinianych nogach, ponieważ różnice te mogą być zredukowane za pomocą niezwykle prostych (bezczelnych wręcz) manipulacji. Moè i Pazzaglia (2006 i 2009) podzielili uczniów na trzy grupy. Pierwszą grupę poinformowano, że mężczyźni „mają lepsze wyniki od kobiet w zadaniach wymagających wyobraźni przestrzennej, prawdopodobnie z przyczyn genetycznych”. Grupa kontrolna nie dostała żadnych konkretnych informacji. Jednak trzeciej grupie powiedziano, że „kobiety mają lepsze wyniki od mężczyzn w tego typu zadaniach, prawdopodobnie z przyczyn genetycznych”. W dwóch pierwszych grupach chłopcy mieli rzeczywiście lepsze wyniki; natomiast w ostatniej wyniki dziewczyn… nie różniły się istotnie od wyników chłopców. To samo można osiągnąć z zadaniami matematycznymi – inne badanie wykazało, iż kobiety podpisujące się innym nazwiskiem niż swoje osiągają wyniki nie różniące się od mężczyzn – prawdopodobnie dlatego, bo identyfikacja z ich własną płcią (oraz wszystkimi z nią związanymi stereotypami) została odsunięta na drugi plan (co związane jest ze zjawiskiem zagrożenia stereotypem).

Skoro różnice płciowe są tak podatne na zmiany wywołane manipulacjami psychologicznymi, oznacza to, że różnice biologiczne nie są tak fundamentalne i tak istotne, jak chcieliby niektórzy.

Innymi słowy – odmienne umiejętności wcale nie muszą mieć swojego podłoża czysto „biologicznych” różnicach, a „biologiczne” różnice wcale nie muszą oznaczać odmiennych umiejętności. *

Przejdźmy dalej.

Codzienne doświadczenia oraz badania naukowe wskazują, że kobiety są bardziej empatyczne. Czy znajduje to swoje odzwierciedlenie w mózgu?

OK. Jeśli w odpowiednio jasny sposób przedstawiłem swoją logikę, domyślicie się mojego komentarza. Owszem, różnice w zachowaniach będą miały swoje odzwierciedlenie w mózgu. Nie powiedzą one nam jednak wiele o tym, czy różnica w empatii jest wrodzona.

Badania funkcjonalnym rezonansem magnetycznym ujawniły, że kobiety odczuwają empatię w sytuacji zadawania bólu nawet takim osobom, które zachowały się wcześniej wobec nich nieuczciwie, nie fair. Natomiast w przypadku mężczyzn mózg działał w sposób bardziej „interesowny”. Aktywacja struktur związanych z empatią następowała tylko wówczas, gdy patrzyli na ból osób, które zachowywały się wobec nich fair.

Czego jest to dowodem? Że kobiety i mężczyźni w tym badaniu zachowywali się stereotypowo, ale czy było tak z powodu kultury i wychowania, czy też dlatego, bo różnice te są „wmurowane” w mózg – nie jesteśmy już w stanie na podstawie takiego eksperymentu powiedzieć.

kill-bill-uma-thurman-whysoblu

Z badania nad empatią wykluczono jedną kobietę, ponieważ ruchy kataną uniemożliwiły poprawne przeprowadzenie skanu.

Inne mózgi – te same zdolności

Później robi się jeszcze ciekawiej, bo po chwili Profesor Grabowska … zgadza się z moimi argumentami.

W jednym z takich badań osoby w skanerze rezonansu magnetycznego wykonywały zadania matematyczne. Okazało się, że rozwiazywanie tych zadań wywołuje znacznie silniejszą aktywację w mózgu mężczyzn niż kobiet. Co ciekawe, dokładnie w tych miejscach, gdzie stwierdzono różnice w aktywności na korzyść mężczyzn, stwierdzono również różnice w objętości i gęstości substancji szarej na korzyść kobiet. Dane te pokazują, po pierwsze, że mózgi kobiet zdają się pracować bardziej wydajnie z punktu widzenia zużycia energii, przeznaczonej na wykonanie tej samej pracy (bo zadanie wykonywały na podobnym poziomie – NB.)

To, co mówi Pani Grabowska jest bardzo ważne. Udowodniono nam właśnie, że różnice w budowie i funkcjonowaniu mózgu nie miały znaczącego wpływu na zachowanie! Wygląda jednak na to, że zgadzamy się z Profesor Grabowską w stu procentach. Mózg kobiet i mężczyzn wydają się nie różnić w kwestii umiejętności stawiania czoła (czy może, płatów czołowych) wyzwaniom, jakie stawia przed nami świat.

Podkreślę znowu, że różnic anatomicznych w mózgach obu płci nie neguję. Chodzi o co innego – mianowicie o przecenianie wpływu tych różnic na faktyczne zachowania. Mózg potrafi osiągnąć ten sam cel na różne sposoby. Tak jak w cytowanym przez Panią Grabowską badaniu – niby różnice na poziomie mózgu zostały wykazane, a jednak wyniki w teście matematycznym były podobne u obu płci. Jednak w akcie negacji Profesor Grabowska ignoruje ten wniosek, podsumowując:

Przedstawione dane wskazują, że różnice płciowe mają swoje źródło w neurobiologii.

Jest to stwierdzenie puste. Porównując skany mózgów Japończyków i Polaków, także doszlibyśmy do wniosku, że różnice językowe mają swoje źródło w neurobiologii. W przypadku płci, być może wymagamy od tych dowodów więcej, niż tak naprawdę mogą one nam dać?

Jakość nauki a uprzedzenia własne

Wracając do Profesora Vetulaniego – jak cytowałem wcześniej, żali się on, iż prace wykazujęce dymorfizm płciowy na poziomie mózgu spotykają się ze sprzeciwem niewykształconych neurobiologicznie feministek. Otóż nieprawda, bo prace takie – jeśli kiepskie i popełniające grzech nadinterpretacji – spotykają się ze sprzeciwem także w środowiskach naukowych. Dyskusja o różnicach międzypłciowych w mózgu i zachowaniu, ich znaczenie oraz problemy w sposobie ich przeprowadzania/interpretacji trwa. Naukowcy są ludźmi i także są uprzedzeni – oczywiście jest to ich prywatna sprawa, jednak nauka cierpi, gdy prywatne opinie naukowców wpływają na jakość badań naukowych.  Z innego przeglądu literatury (naprawdę polecam, PDF tutaj) widać wyraźnie, że jednowymiarowe dyskusje o różnicach płciowych dają nam…cóż, obraz jednowymiarowy. Istotne jest zatem branie pod uwagę presji społecznych i kulturowego kontekstu podczas dyskutowania o różnicach pomiędzy płciami na poziomie mózgu.

Neurobiologia jest tylko jednym elementem układanki, a nie jej rozwiązaniem.

Kiedyś ktoś stwierdził – kobieta jest głupsza i nadaje się do czego innego niż mężczyzna. Było to tak oczywiste, iż jedyne co należało zrobić, to znaleźć mechanizm tej głupoty. Doszukiwano się więc różnic w mózgu i znaleziono jedną – różnicę w rozmiarze. Dziś już wiemy, że mniejszy mózg nie oznacza mniejszej inteligencji. Nie ustano jednak w wysiłkach – dziś dalej szukamy tych różnic a logika (czy raczej jej brak) została taka sama – tylko „dowody” stały się bardziej subtelne.

Na zakończenie, odniosę się jeszcze do przytoczonej przez Profesora anegdotki podczas wykładu o płci mózgu. Otóż w kontekście wrodzonych preferencji poszczególnych płci, przytacza on historię dziewczynki, która dostawszy ciężarówkę zaczęła ją tulić i traktować jak lalkę.

ceizarowka

Czy neurobiologia i płeć mózgu wyjaśni nam, dlaczego tak jest? Zanim odpowiemy sobie na to pytanie, przyjrzyjmy się zdjęciu ze starej kampanii reklamowej klocków Lego:

i porównajmy ją z reklamą Lego dzisiaj:

Jak bardzo adekwatne jest szukanie odpowiedzi jedynie w „biologicznej płci mózgu” (cokolwiek miałoby to nie znaczyć) – ten wniosek pozostawiam Drogim Czytelnikom.

pink

P.S. I żeby wyjaśnić tajemnicę podtytułu – skoro Profesor Vetulani może nazywać neurobiolog Suzanę Herculano-Houzel piękną Brazylijką, pomyślałem, że będzie na miejscu zaznaczyć w tekście, jakim przystojnym Polakiem jest Pan Profesor ;- )

 

* A propos biologii - dalej w artykule czytamy o
asymetrii funkcji mózgowych kobiet i mężczyzn,
hipotezie, która
"(...) doczekała się ostatnio potwierdzenia w
badaniach przeprowadzonych na bardzo dużej populacji"
O jakim badaniu mowa? Ano o tym, które czytelnicy
Neurobigosu już dobrze znają. Chodzi o to nieszczęsne
badanie,którego zarówno interpretacja, jak i meto-
dologia zostały podważone przez środowisko naukowe.
Już nawet nie chodziło o to, że autorzy wypowiadali
się o wynikach w stereotypowy sposób. Badanie było
po prostu słabe. Martwi niekrytyczne przedstawienie
go w artykule z Panoramy. (Wróć do tekstu)